niedziela, 30 czerwca 2013
Nasz zaokienny mini-ogród
Oczywiście nasz mini-ogród to tylko to co na parapetach, pod oknem to już osiedlowa zieleń. Lubię kwiaty i co roku muszę się bardzo ograniczać z kupowaniem. Mało miejsca na parapetach, a ja chciałabym jeszcze ten i ten i tamte... ;) Moim zeszłorocznym odkryciem jest komarzyca. Na jesień zwisała już na 2 metry pod oknem. Tegoroczne też już się pięknie rozrosły. A przy nich "złoty deszcz", czyli uczep, też jeden z moich ulubionych zwisających kwiatów.
środa, 12 czerwca 2013
Porządki, porządki...
... ale tym razem tylko w komputerze ;)
Porządkując komputer znalazłam zdjęcia naszego mieszkania przed jedną z wielu modernizacji i po niej. Mieszkanko cały czas ewoluuje, teraz wygląda nieco inaczej. Przede wszystkim jest jeszcze mniej puste - tak bym to nazwała, bo przecież nie napiszę bardziej zagracone ;) Ale to nie minus, wręcz przeciwnie. Po prostu dwie osoby potrzebują więcej rzeczy niż jedna...Ale to ludzie tworzą DOM, więc teraz, pomimo nadmiaru przedmiotów i ciasnoty, jest to pełniejszy DOM :)
Wracając jednak do tematu urządzania, poniżej zdjęcia zrobione przed wyposażeniem mieszkania w drewno.
Bardzo długo moje murowane meble pozostawały bez frontów. Uparłam się, żeby były one drewniane, a to niestety większy koszt. Trudno... poczekałam, pooszczędzałam, ale mam co chciałam i jak chciałam i tego się będę trzymać! ;)
Wszystkie fronty zamawiałam u stolarza na wymiar. Surowe drewno sosnowe. Kuchenne fronty malowałam białą farbą akrylową do drewna i metalu. Malowałam, a właściwie przecierałam gąbeczkami i szmatką, żeby nie zatracić rysunku słojów drewna. Potrzebne były dwie warstwy, żeby biel była biała, ale drewno pozostało drewnem. W łazience drzwiczki pobejcowałam i polakierowałam odpowiednim (czyli odpornym na wilgoć) matowym lakierem.
Niestety stolarz nie do końca się spisał. Był z polecenia, ale dopiero po zrobieniu pracy przyznał się, że nigdy nie robił frontów. Schody, antresole - owszem, miał w tym duże doświadczenie, ale... Niestety efekty braku wprawy były zauważalne. Fronty nie są do końca spasowane, zdarzają się różnice w odległościach pomiędzy drzwiczkami, ale już nie reklamowałam. Jest po prostu jeszcze bardziej rustykalnie niż to planowałam ;)
Lubię to nasze mieszkanko :)
Miłego dnia!
Porządkując komputer znalazłam zdjęcia naszego mieszkania przed jedną z wielu modernizacji i po niej. Mieszkanko cały czas ewoluuje, teraz wygląda nieco inaczej. Przede wszystkim jest jeszcze mniej puste - tak bym to nazwała, bo przecież nie napiszę bardziej zagracone ;) Ale to nie minus, wręcz przeciwnie. Po prostu dwie osoby potrzebują więcej rzeczy niż jedna...Ale to ludzie tworzą DOM, więc teraz, pomimo nadmiaru przedmiotów i ciasnoty, jest to pełniejszy DOM :)
Wracając jednak do tematu urządzania, poniżej zdjęcia zrobione przed wyposażeniem mieszkania w drewno.
Bardzo długo moje murowane meble pozostawały bez frontów. Uparłam się, żeby były one drewniane, a to niestety większy koszt. Trudno... poczekałam, pooszczędzałam, ale mam co chciałam i jak chciałam i tego się będę trzymać! ;)
Widok z aneksu kuchennego na okno w pokoju. Murek jeszcze bez blatu...
A tu widok z drugiej strony, z pokoju na aneks kuchenny...
Mogłam posprzątać do zdjęć... hmmm... chyba nie planowałam jeszcze wtedy założenia blogu...
Murowana kuchnia. Ładnie i tanio.
Murki szafek kuchennych zrobione z bloczków Ytong obłożonych (niestety) gipsową imitacją kamienia.
Jak widać - czekają na drzwiczki.
A poniżej szafa wnękowa, już prawie gotowa.
Jest gdzie kłaść rzeczy, ale nie ma czym zasłonić...
I fragment łazienki... Tu też murowana szafka pod umywalką, która będzie zamknięta drzwiczkami.
Tym razem murki zrobione z najprawdziwszej cegły ręcznie formowanej, stylizowanej.
Tak to wyglądało zanim meble dostały nowe ubranka.
Z frontami wypiękniało, zajaśniało i małe mieszkanie optycznie nieco się powiększyło.
Wszystkie fronty zamawiałam u stolarza na wymiar. Surowe drewno sosnowe. Kuchenne fronty malowałam białą farbą akrylową do drewna i metalu. Malowałam, a właściwie przecierałam gąbeczkami i szmatką, żeby nie zatracić rysunku słojów drewna. Potrzebne były dwie warstwy, żeby biel była biała, ale drewno pozostało drewnem. W łazience drzwiczki pobejcowałam i polakierowałam odpowiednim (czyli odpornym na wilgoć) matowym lakierem.
Niestety stolarz nie do końca się spisał. Był z polecenia, ale dopiero po zrobieniu pracy przyznał się, że nigdy nie robił frontów. Schody, antresole - owszem, miał w tym duże doświadczenie, ale... Niestety efekty braku wprawy były zauważalne. Fronty nie są do końca spasowane, zdarzają się różnice w odległościach pomiędzy drzwiczkami, ale już nie reklamowałam. Jest po prostu jeszcze bardziej rustykalnie niż to planowałam ;)
Lubię to nasze mieszkanko :)
Miłego dnia!
wtorek, 11 czerwca 2013
Drewniane serduszka - ciąg dalszy
I kolejne drewniane serduszka. Tym razem z buźkami i imionami wnuków - prezent dla Babci. Z drugiej strony każdego serduszka, relief z różą. Oczywiście ma to znaczenie, kiedy serduszka wiszą np. na lampie i widać obie strony.
Brzegi serduszek postarzone metodą "na świeczkę", czyli po ciemnej farbie akrylowej, smarujemy świeczką w tych miejscach, w których chcemy, żeby ta ciemna farba się ujawniła spod jasnej. Na to warstwę lub kilka warstw jaśniejszej farby, którą po wyschnięciu delikatnie przecieramy papierem ściernym (w miejscach wcześniejszego "świeczkowania"). I już nasza praca wygląda jakby miała co najmniej kilkadziesiąt lat ;)
środa, 5 czerwca 2013
Kolorowe serduszka
Patrz na serce i nie patrz w głąb...;P Bo tam dalej widać mój bałagan warsztatowy... niestety...
Obiecuję sobie cały czas zrobić jakiś miły kącik do pracy, ale na razie brakuje czasu, pieniędzy, miejsca... Nic to jednak... powoli, powoli, coś się na pewno uda:) Pracuję już nad pomysłem półek, szafek, żeby te wszystkie farbki, lakiery i inne materiały gdzieś poukładać i żeby to nie zajmowało miejsca na blacie.
A wracając do serducha... Zdjęcie robiłam telefonem, na szybko, więc jego jakość jest słaba, ale... coś tam widać ;) Trochę reliefu, motyw z serwetki... Mam nadzieję, że przyniosło trochę radości obdarowanym:)
O ile dobrze pamiętam, to było zaraz po kupieniu szablonów. Bardzo mnie korciło, żeby wypróbować i szablony (kupione w dobrej cenie na allegro) i białą masę akrylową (czy się nada do szablonów). Na szczęście sprawdziło się jedno i drugie:) Super!
Obiecuję sobie cały czas zrobić jakiś miły kącik do pracy, ale na razie brakuje czasu, pieniędzy, miejsca... Nic to jednak... powoli, powoli, coś się na pewno uda:) Pracuję już nad pomysłem półek, szafek, żeby te wszystkie farbki, lakiery i inne materiały gdzieś poukładać i żeby to nie zajmowało miejsca na blacie.
A wracając do serducha... Zdjęcie robiłam telefonem, na szybko, więc jego jakość jest słaba, ale... coś tam widać ;) Trochę reliefu, motyw z serwetki... Mam nadzieję, że przyniosło trochę radości obdarowanym:)
O ile dobrze pamiętam, to było zaraz po kupieniu szablonów. Bardzo mnie korciło, żeby wypróbować i szablony (kupione w dobrej cenie na allegro) i białą masę akrylową (czy się nada do szablonów). Na szczęście sprawdziło się jedno i drugie:) Super!
wtorek, 4 czerwca 2013
Ramka na zdjęcia
Uwielbiam ten efekt przecieranych farb na surowym drewnie. Można pokryć dowolnym kolorem, zmieszać dwa, trzy, poprzecierać, ale wciąż widać strukturę drewna:) Obrazek w ramce pochodzi ze strony Graphics Fairy. Zupełnie przypadkiem kolorystyka obu (ramki i obrazka) spasowala się idealnie:)
Gdybym miała gdzie wieszać naprodukowałabym podobnych ramek więcej, bo pomysłów na ich wypełnienie mam sporo. Niestety w naszym małym mieszkanku, które na dodatek ma zapełnione ściany szafkami i regałami, nie za wiele miejsca pozostaje na zdjęcia i obrazy...
Za to zawsze można robić ramki dla krewnych i znajomych:)
niedziela, 2 czerwca 2013
Deseczka pod kalendarz-zdzierak
A to już ten typowy i prawdziwy decoupage, czyli naklejanie motywów serwetkowych (i nie tylko). Deseczka pierwotnie była oczywiście w stanie surowym ;) Została pomalowana białym akrylem do drewna i metalu (dwie albo trzy warstwy). Później wycięłam z serwetki motyw kwiatowy, który naklejałam klejem Wikol. Okazało się, że sprawdza się w tej roli równie dobrze jak klej decoupagowy, kupowany w sklepie dla plastyków. Na to kilka warstw lakieru akrylowego matowego, który co kilka warstw przecierałam papierem ściernym, żeby jak najbardziej wyrównać powierzchnię, która w miejscu naklejenia serwetki stała się nieco wypukła.
Po zrobieniu miałam ochotę wszystko zeszlifować i zacząć jeszcze raz, ale... tyle przedmiotów czeka na zmianę, że zostawiłam deseczkę taką. Niech sobie powisi, może w przyszłym roku doczeka się zmiany ;)
sobota, 1 czerwca 2013
Drewniane serduszka
Drobiazgi dla koleżanek z motywem tego co lubią: naparstki, misie, koty.
Drewniane serca, oszlifowane najpierw papierem ściernym, przemalowałam 2 x czarną farbą akrylową, przetarłam papierem ściernym dla wygładzenia, potem kilka warstw białego akrylu, znowu przetarcie i nałożenie motywu, wydrukowanego wcześniej w odbiciu lustrzanym.
Serca na koniec dostały kokardki i sznureczek do zawieszenia.
Bardzo fajny pomysł na drobny, niezobowiązujący, a jednocześnie osobisty prezent. Potem tych serduszek powstało więcej, jak uda mi się znaleźć ich zdjęcia to na pewno wstawię:)
Skrzynka na wino - przybornikiem na długopisy
Tym razem coś dla domu. Brakowało nam czegoś na długopisy i wiecznie wędrujące karteczki do szybkich zapisków. Na biurku nie było za wiele miejsce, żeby coś postawić. Tak powstał wiszący przybornik. Ale zanim powstał, skrzynka na wino, z którego jest zrobiony, kilka miesięcy tułała się po szafkach i czekała na pomysł na nią. W końcu się doczekała i wzięłam ją na "warsztat". Oszlifowałam papierem ściernym, pomalowałam kilkoma warstwami białej, matowej farby akrylowej (za pomocą szmatki i gąbki). Za pomocą kleju przeniosłam motyw zająca i lekko go podniszczyłam. Na koniec roztarłam czarną patynę i pomalowałam lakierem matowym. W środku zostawiłam przegródkę, która "trzymała" szyjkę butelki. Teraz służy do przegrodzenia długopisów od kartek. Na koniec jeszcze tylko przymocowanie łańcuszka i gotowe! Na zdjęciach jeszcze nie wygląda to najlepiej - wisi na niepomalowanej ścianie i nie ma fajnego efektu. Jak już zrobimy ostatnie przeróbki w mieszkaniu i je pomalujemy - zrobię nowe zdjęcia:) Chociaż... z tymi przeróbkami w mieszkaniu raczej nie będzie końca, oboje zbyt to lubimy;)
Grafika z zającem pochodzi ze strony Graphics Fairy - źródła wielu ciekawych motywów:)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











